Co zmienia się w prawie reklamy i biznesu online? Sprawdź swoje kampanie i stronę firmową. Webinar z Tomaszem Palakiem. Zapisz się na webinar

10 sposobów na lepsze dane reklamowe (i dlaczego ich potrzebujesz)

Autor artykułu
Ola Kaliska
Ola Kaliska Senior Analytics Specialist

Skąd luki w Twoich danych reklamowych?

Jeszcze kilka lat temu marketerzy mogli zakładać, że dane w Google Analytics, Google Ads czy innych narzędziach reklamowych odzwierciedlają rzeczywistość z całkiem niezłą dokładnością. Dziś to założenie jest coraz bardziej ryzykowne. Narzędzia wciąż zbierają dane – ale rosnąca część ruchu i zachowań użytkowników po prostu im umyka, co oznacza nie tylko luki w raportach, ale też błędne decyzje o wydatkach reklamowych.

Powodów jest kilka, a każdy z nich działa niezależnie.

Użytkownicy nie siedzą przy jednym urządzeniu. Ktoś trafia do Twojego sklepu przez reklamę na telefonie w drodze do pracy, a zakupu dokonuje wieczorem na laptopie. Tradycyjne śledzenie oparte na plikach cookie nie potrafi połączyć tych dwóch wizyt w jedną ścieżkę. Dla Google Analytics to dwóch różnych użytkowników, dla Google Ads – tylko jedna z wizyt na stronie ma związek z kliknięciem w reklamę. Efekt jest taki, że albo konwersja zostaje przypisana błędnie (GA4), albo wcale (Google Ads, Meta Ads).

Użytkownicy coraz częściej odrzucają pliki cookie. Od czasu wprowadzenia RODO w 2018 roku każda strona internetowa musi pytać o zgodę na śledzenie — i znaczna część odwiedzających jej nie udziela. W teorii to dobra wiadomość dla prywatności, w praktyce oznacza kolejną lukę w danych. Z badań data.rocks wynika, że odrzucenia w bannerze cookie często prowadzą do nierejestrowania około 30% sesji w GA4. 

Blokery reklam blokują też analitykę. Szacuje się, że z adblockera korzysta ponad 30% użytkowników w Polsce (więcej informacji ➡️), szczególnie wśród młodszych grup wiekowych i użytkowników komputerów. Większość z tych narzędzi blokuje nie tylko reklamy, ale również skrypty analityczne i śledzące – w tym Google Analytics, piksel Meta czy tagi konwersji Google Ads. Część Twoich odwiedzających jest po prostu niewidoczna dla wszystkich tych systemów jednocześnie.

Przeglądarki coraz aktywniej utrudniają śledzenie. Apple wdraża w Safari mechanizm ITP (Intelligent Tracking Prevention), który blokuje pliki cookie stron trzecich i skraca czas życia cookie własnych — często do 7 dni, a niekiedy do 24 godzin. Firefox robi to samo za pomocą ETP (Enhanced Tracking Protection), blokując znane skrypty śledzące i pliki cookie między witrynami. Efekt jest w obu przypadkach podobny: Analytics traci historię użytkownika, Google Ads nie może przypisać konwersji do kliknięcia sprzed tygodnia, a systemy remarketingowe przestają rozpoznawać powracających odwiedzających. 

Efekt? Dane, na których opierasz decyzje marketingowe, mogą być niekompletne – i to nawet o kilkadziesiąt procent.

Niepełne dane, błędne decyzje 

Wszystkie wymienione problemy mają jeden wspólny mianownik: im mniej dokładne dane, tym gorsze decyzje. W analizie danych funkcjonuje zasada GIGO – Garbage In, Garbage Out – która mówi wprost: jeśli na wejściu podajesz systemowi błędne lub niekompletne dane, na wyjściu otrzymasz błędne wnioski. Dotyczy to zarówno algorytmów Google Ads, które optymalizują kampanie na podstawie sygnałów konwersji, jak i Twoich własnych decyzji biznesowych opartych na raportach Analytics.

Jeśli dane mówią, że dana kampania nie działa – a tak naprawdę po prostu jej konwersje nie są widoczne – możesz ją wyłączyć lub ograniczyć budżet, tracąc realne przychody. Jeśli Analytics nie rejestruje połowy odwiedzin, trudno ocenić, które kanały naprawdę przyciągają klientów. Dane to fundament strategii marketingowej – a fundament z dziurami prędzej czy później odbije się na wynikach całej firmy.

Jak ograniczyć luki w śledzeniu?

Prawda jest taka, że nie da się w pełni rozwiązać tych problemów – jakość danych pogorszyła się w ostatnich latach i ten trend raczej się nie odwróci. Istnieje jednak wiele rozwiązań, które warto wdrożyć, a ich efekty wzajemnie się wzmacniają. 

Dane przekazywane przez użytkowników

Konwersje rozszerzone (enhanced conversions, EC) to funkcja Google Ads, która pozwala uzupełnić standardowe śledzenie o dane przekazywane przez użytkowników – na przykład adres e-mail lub numer telefonu podane w formularzu zamówienia. Te dane są zaszyfrowane (zahaszowane) po stronie przeglądarki, zanim trafią do Google, dzięki czemu żadne wrażliwe informacje nie opuszczają Twojej strony w czytelnej formie. Google dopasowuje je następnie do kont zalogowanych użytkowników, co pozwala przypisać konwersję do konkretnej kampanii i kliknięcia – nawet jeśli pliki cookie zostały zablokowane lub wygasły.

W praktyce oznacza to, że konwersje, które wcześniej były niewidoczne – bo użytkownik zmienił urządzenie między kliknięciem a zakupem – mogą zostać poprawnie zarejestrowane i przypisane. 

W data.rocks korzystamy z tej funkcji od lat i możemy śmiało powiedzieć, że ma duży potencjał. Google podaje, że wdrożenie EC pozwala odzyskać średnio od 5% konwersji w kampaniach tekstowych i średnio 17% na YouTubie. Dane z kont klientów data.rocks pokazują że typowy wzrost konwersji w Search to ok. 2–3%. Warto jednak pamiętać, że funkcja działa lepiej z czasem – pełnię możliwości osiąga dopiero po kilku miesiącach, a nasze analizy obejmowały okres krótko po wdrożeniu. 

Nasz rekord to wzrost konwersji w Search o 15%. Ponieważ kampanie tekstowe odpowiadały za ok. 70% przychodów na tym koncie, taki wynik przekładał się na realne wzrosty. W miesiącach, gdy Google Ads generowało 1 mln zł przychodu, oznaczało to dodatkowe ok. 100 tys. zł raportowanych przychodów – bez zwiększania budżetu reklamowego. Taka ilość danych to prawdziwy zastrzyk informacji dla algorytmów kampanii, które działają najlepiej, gdy mają jak najwięcej sygnałów do analizy – finalnie przekłada się to na realne wzrosty wyników, a nie tylko lepsze liczby w raportach. 

⚠️ Ważne: konwersje rozszerzone konfiguruj w GTM z użyciem dedykowanych kodów dataLayer. Unikaj automatycznej konfiguracji, która samodzielnie pobiera dane kontaktowe ze strony — jest podatna na błędy i może prowadzić do przesyłania do Google nieprawidłowych danych, np. adresu e-mail działu obsługi klienta zamiast adresu Twojego klienta. Prawidłowe wdrożenie wymaga pracy programisty — błędnie skonfigurowana funkcja nie tylko nie pomaga, ale może aktywnie pogarszać jakość danych. 

Analogiczne rozwiązania oferują również Meta Ads i Microsoft Ads, działając na tej samej zasadzie i przynosząc podobne korzyści. 

Customer Match w Google Ads

Customer Match to funkcja, która pozwala wykorzystać dane własne (tzw. first-party data) do tworzenia list odbiorców w Google Ads. W praktyce polega na przesłaniu do Google zahaszowanych danych kontaktowych klientów – adresów e-mail, numerów telefonów lub adresów pocztowych – które Google dopasowuje do kont zalogowanych użytkowników. Dzięki temu możesz kierować reklamy bezpośrednio do swoich obecnych klientów lub wykluczać ich z określonych kampanii.

Na podstawie takich list Google może też tworzyć segmenty podobnych odbiorców (listy lookalike) – czyli docierać do nowych użytkowników, którzy zachowaniem i profilem przypominają Twoich najlepszych klientów. 

Funkcja ma również zautomatyzowaną wersję – Customer Match z konwersjami rozszerzonymi. Zamiast ręcznie przesyłać listy, Google buduje je automatycznie na podstawie danych zbieranych przy każdej konwersji. Oznacza to, że listy są stale aktualizowane i nie wymagają regularnej obsługi po stronie reklamodawcy.

Import konwersji offline w Google Ads

Import konwersji offline to rozwiązanie szczególnie przydatne w biznesach leadowych – czyli wszędzie tam, gdzie użytkownik wypełnia formularz na stronie, ale finalna transakcja odbywa się poza witryną: przez telefon, e-mail lub podczas spotkania z handlowcem. W standardowym śledzeniu Google Ads widzi tylko moment pozyskania leada, nie wie jednak, czy lead faktycznie zamienił się w klienta. Import konwersji offline pozwala tę lukę wypełnić – przesyłając do Google Ads informację o tym, które kliknięcia przełożyły się na realne sprzedaże.

W praktyce wymaga to stworzenia pliku z listą konwersji zawierającą identyfikator kliknięcia GCLID, który jest zapisywany w pliku cookie w momencie wejścia użytkownika na stronę z reklamy. To najdokładniejsza metoda łączenia danych, ale uzależniona od cookies – jeśli użytkownik je zablokował, identyfikator nie zostanie zapisany. Alternatywą jest łączenie danych po zahaszowanym adresie e-mail: jeśli użytkownik podał go w formularzu, a następnie dokonał zakupu, Google może dopasować te informacje do swojej bazy zalogowanych użytkowników. 

Google zapowiedział wprowadzenie Data Manager API — nowego interfejsu, który ma usprawnić i zautomatyzować proces importu konwersji offline. Rozwiązanie ma umożliwić bezpośrednią integrację systemów CRM z Google Ads, eliminując konieczność ręcznego przesyłania plików z danymi. Na ten moment funkcja jest jeszcze we wczesnej fazie wdrożenia — warto śledzić aktualizacje Google w tym zakresie. 

Google consent mode

Google Consent Mode (CoMo) to funkcja dobrze znana marketerom – ale niewielu wie, jak dokładnie działa pod maską. Gdy użytkownik odrzuca śledzenie, Google nie rezygnuje z obserwacji całkowicie: zbiera zanonimizowane sygnały o interakcji, a następnie – na podstawie danych od użytkowników, którzy zgodę wyrazili – modeluje zachowania tych, którzy jej odmówili i przypisuje je do źródeł ruchu, urządzeń czy kampanii. Według Google pozwala to odzyskać do 65% danych, które standardowo byłyby stracone.

W data.rocks zbadaliśmy skuteczność CoMo w praktyce. Wyniki były obiecujące: dzięki Consent Mode raportowanie zakupów w GA4 było dokładniejsze o ok. 23%, a raportowanie sesji – o ok. 31%. 

➡️ Przeczytaj więcej w naszym case study:

Funkcja ma jednak swoje ograniczenia. Modelowanie działa tylko wtedy, gdy GA4 dysponuje odpowiednio dużą próbką danych – m.in. co najmniej 1000 zdarzeń dziennie z odrzuconą zgodą przez minimum 7 kolejnych dni. W praktyce oznacza to, że witryny z mniej niż ok. 10 tys. użytkowników miesięcznie raczej nie skorzystają z tej funkcji – po prostu nie mają wystarczającej ilości danych, żeby modelowanie było wiarygodne.

Wdrożenie Google Consent Mode powinno iść w parze z prawidłową konfiguracją zarządzania zgodami dla pozostałych narzędzi, np. Meta Ads. Częstym błędem jest nieprawidłowa kolejność rejestrowania zgód — może to prowadzić do sytuacji, w której konwersje Meta Ads nie są rejestrowane nawet wtedy, gdy użytkownik zgodę wyraził. Po wdrożeniu koniecznie sprawdź w panelu każdego narzędzia, czy dane zbierają się poprawnie — upewnij się w szczególności, że wolumen danych nie spadł drastycznie w porównaniu do okresu sprzed wdrożenia. 

💡 Wskazówka: sprawdź, czy modelowanie danych działa w Twoim GA4:

Administracja > Wyświetlanie danych > Tożsamość na potrzeby raportowania

Tożsamość na potrzeby raportowania - kroki konfiguracji

Sprawdź, czy wybrana tożsamość to ,,Mieszana” – jeśli tak, Analytics może korzystać z danych modelowanych. 

Tożsamość na potrzeby raportowania - wybór mieszanej tożsamości

Rozwiń tożsamość mieszaną i sprawdź czy dane modelowane działają.

Tożsamość na potrzeby raportowania - sprawdzenie czy dane modelowe działają

Jeśli modelowanie nie działa, sprawdź miesięczną liczbę użytkowników w GA4. Jeśli zbliża się ona do 10 tys., rozważ zwiększenie ruchu na stronie – np. przez kampanie zasięgowe w Google Ads lub Meta Ads. Być może niewiele brakuje do uruchomienia modelowania, a jego włączenie może oznaczać znaczącą poprawę jakości danych. 

Optymalizacja wyglądu cookie bannera

Czy wiesz, że około ⅓ użytkowników klika losowy przycisk w bannerze cookie? To właśnie te osoby, o które warto zawalczyć, optymalizując wygląd banera. 

Zadbaj, by układ banera zachęcał do akceptacji śledzenia, jednocześnie pozostawiając użytkownikom wybór. W pierwszym widoku baner nie powinien oferować więcej niż jednej opcji odrzucenia cookies. Częstym błędem jest przycisk „Dostosuj zgody”, który w praktyce działa jak przycisk odmowy – użytkownik myśli, że coś wybiera, a tak naprawdę odrzuca wszystkie zgody domyślnie. Zoptymalizowany baner daje możliwość wyboru poszczególnych zgód, np. tylko marketingowej, ale dopiero w kolejnym widoku. 

Przykład nie zoptymalizowanego banera: 

Przykład niezoptymalizowanego bannera cookies

Przykład zoptymalizowanego cookie bannera:

Przykład zoptymalizowanego bannera cookies

W data.rocks aktywnie badamy, jak zmiana układu cookie bannera wpływa na poziom akceptacji śledzenia. Przykładowy wynik u jednego z klientów: przed zmianami GA4 rejestrował 73% zakupów, po zmianach – 76%. To niewielka poprawa, ale sama modyfikacja wyglądu banera zajmuje dosłownie kilka minut, więc zdecydowanie warto ją wprowadzić. 

GTM Server-Side

GTM Server-Side (GTM SS) to rozwiązanie, które przenosi zbieranie i wysyłanie danych analitycznych z przeglądarki użytkownika na Twój własny serwer. To bardziej zaawansowane technicznie wdrożenie – polecamy je firmom, które mają dostęp do zasobów deweloperskich lub współpracują z agencją techniczną – ale efekty są proporcjonalne do włożonego wysiłku.

GTM Server-Side pozwala znacząco poprawić jakość danych przesyłanych do narzędzi analitycznych. Ogranicza wpływ opisanych wcześniej mechanizmów blokowania w Safari i Firefoxie, które mogą redukować ilość dostępnych danych nawet o 30–40%. Po wdrożeniu dane są przesyłane bezpośrednio z serwera, co zmniejsza ryzyko ich utraty i pozwala odzyskać od 10% do nawet 25% zdarzeń, które wcześniej mogły być blokowane. 

Przykładowo:

  • Jeśli Twoja strona generuje 1 milion zdarzeń miesięcznie, GTM Server-Side może poprawić raportowanie nawet o 250 tys. dodatkowych zdarzeń.
  • W przypadku kampanii e-commerce może to oznaczać dokładniejsze śledzenie konwersji i bardziej precyzyjne dane o zwrotach z inwestycji w reklamy.

Wdrożenie wymaga uporządkowania tagów analitycznych i reklamowych, zaangażowania programisty oraz ponoszenia miesięcznego kosztu utrzymania serwera (np. na platformie Stape już od 20 USD miesięcznie). To inwestycja zarówno czasowa, jak i finansowa – warto ją rozważyć, gdy skala działań reklamowych uzasadnia dodatkowe nakłady. 

Google Tag Gateway 

Google Tag Gateway (GTG) to młodszy brat GTM Server-Side – rozwiązanie, które oferuje część jego korzyści, ale jest znacznie prostsze we wdrożeniu.

GTG to darmowa funkcja od Google, która pozwala przesyłać zapytania tagów Google (np. GA4, Google Ads) za pośrednictwem własnej domeny. Dzięki temu dane, które wcześniej były traktowane jako pochodzące od zewnętrznych serwisów (3rd party), stają się danymi własnymi (1st party) – co jest w pełni zgodne z RODO. Taka zmiana kontekstu plików cookie skutecznie ogranicza ich blokowanie przez przeglądarki i adblocki. 

Jeśli witryna korzysta z sieci dostarczania treści (CDN), np. Cloudflare, wdrożenie jest zazwyczaj bardzo proste: sprowadza się do połączenia GTM z CDN, drobnych zmian w konfiguracji tagów oraz weryfikacji poprawności danych.

Według Google reklamodawcy, którzy wdrożyli to rozwiązanie, odnotowali średnio 14% więcej mierzonych konwersji. Z naszych własnych testów wynika, że efekty poprawiają się z czasem – warto więc oceniać wyniki po kilku tygodniach, nie od razu po wdrożeniu.

Meta Conversions API

Meta Conversions API (CAPI) to serwerowy odpowiednik piksela Meta – rozwiązanie, które przenosi śledzenie konwersji z przeglądarki użytkownika na serwer, podobnie jak GTM Server-Side robi to dla Google Analytics i Google Ads. Standardowe śledzenie Meta opiera się na pikselu, który działa po stronie przeglądarki użytkownika i jest podatny na wszystkie omówione wcześniej problemy: adblocki, ograniczenia przeglądarek, odrzucenie cookies. Conversions API przenosi część tego śledzenia na serwer – dane o konwersjach są wysyłane bezpośrednio z Twojego serwera do Meta, z pominięciem przeglądarki.

Wdrożenie CAPI jest możliwe na kilka sposobów. Najprostszym jest integracja przez GTM Server-Side lub bezpośrednia integracja z platformą e-commerce – Shopify, WooCommerce czy Magento oferują natywne połączenia z CAPI, które nie wymagają pracy programistycznej. 

Korzyści są analogiczne do konwersji rozszerzonych: lepsze przypisanie konwersji do kampanii, dokładniejsza optymalizacja algorytmów Meta oraz odzyskanie zdarzeń, które piksel by pominął. Meta rekomenduje łączenie piksela z CAPI – oba źródła danych wzajemnie się uzupełniają, a system automatycznie deduplikuje zdarzenia, żeby uniknąć podwójnego liczenia zdarzeń. Według danych Meta wdrożenie CAPI pozwala odzyskać średnio od 10 do 20% konwersji niewidocznych dla samego piksela.

Łączenie danych online i offline

Google Analytics świetnie sprawdza się do analizy zachowań użytkowników na stronie – ale w biznesach leadowych to zazwyczaj tylko część historii. Użytkownik wypełnia formularz kontaktowy, a rzeczywista sprzedaż odbywa się dni lub tygodnie później, przez telefon lub e-mail. Bez połączenia tych dwóch światów nie wiesz, które kampanie generują nie tylko leady, ale przede wszystkim przychody.

Rozwiązaniem jest integracja danych z Google Analytics z danymi z Twojego CRM. Można to zrobić na kilka sposobów:

  • wykorzystując Measurement Protocol – funkcję GA4 służącą do przesyłania zdarzeń offline bezpośrednio do Analytics,
  • łącząc dane w hurtowni danych, np. BigQuery,
  • lub łącząc obie metody, co daje największą elastyczność i kompletność danych,
  • a w przyszłości — również przez Data Manager API, zapowiadane przez Google narzędzie do bezpośredniej integracji CRM z ekosystemem Google. 

Żadna z tych metod nie jest odporna na odrzucenie plików cookie – jeśli użytkownik nie wyraził zgody na śledzenie, połączenie jego sesji w GA4 z rekordem w CRM może być niemożliwe. Mimo to korzyści są znaczące: zamiast oceniać kampanie wyłącznie po liczbie wypełnionych formularzy, możesz analizować ich rzeczywisty wpływ na sprzedaż. To fundamentalna zmiana w podejściu do optymalizacji – od mierzenia aktywności do mierzenia wyników.

➡️ Przeczytaj nasz artykuł o Measurement Protocol:

Wzbogacanie danych

Integracja GA4 z CRM to dopiero początek. Możliwości, jakie daje łączenie danych z różnych źródeł, są znacznie szersze – a im bardziej złożony biznes, tym więcej można na tym zyskać. Kilka przykładów:

  • Optymalizacja pod zysk, nie przychód. Połączenie danych o skuteczności kampanii produktowych z danymi o marży pozwala kierować budżet tam, gdzie faktycznie zarabiasz – nie tylko tam, gdzie sprzedajesz dużo.
  • Kampanie zależne od pogody. Integracja danych reklamowych z danymi pogodowymi dla lokalizacji użytkownika sprawdza się wszędzie tam, gdzie popyt na produkt lub usługę zależy od warunków atmosferycznych.
  • Analiza długookresowej wartości klienta (LTV). Dane z CRM pozwalają ocenić, którzy klienci są najbardziej wartościowi w perspektywie miesięcy lub lat – i optymalizować kampanie pod pozyskiwanie właśnie takich osób, a nie tylko najtańszych konwersji.

Wiele z tych danych to informacje wrażliwe, których nie można przesyłać przez standardowe skrypty widoczne w kodzie strony. Tego typu analizy wymagają zazwyczaj GTM Server-Side – który pozwala wzbogacać dane bezpiecznie po stronie serwera – lub łączenia źródeł w hurtowni danych, np. BigQuery.

Próg wejścia bywa wysoki: potrzebny jest programista, czas na wdrożenie i odpowiednia infrastruktura. Zakres prac zawsze zależy od tego, jakie dane chcemy analizować. Ten kierunek szczególnie polecamy firmom o większych potrzebach analitycznych, które chcą wyjść poza standardowe raportowanie i podejmować decyzje oparte na pełnym obrazie biznesu.

Nie zapominajmy o podstawach — błędy konfiguracji 

Wszystkie omówione rozwiązania mają sens tylko wtedy, gdy fundamenty są solidne. Zanim zaczniesz wdrażać zaawansowane funkcje, upewnij się, że Twoje narzędzia działają poprawnie — błędy w konfiguracji potrafią siać prawdziwe spustoszenie w danych i zniwelować efekty nawet najlepiej zaplanowanych działań. Oto kilka przykładów sytuacji, które mogą prowadzić do utraty danych:

  • Zbyt wolne ładowanie strony — jeśli strona jest przeciążona dużą ilością skryptów, narzędzia analityczne mogą nie zdążyć zebrać danych przed jej opuszczeniem przez użytkownika. U jednego z naszych klientów doprowadziło to do utraty nawet 26% ruchu. ➡️ Poznaj szczegóły tej historii: https://data.rocks/blog/wspolczynnik-sesji-klikniec/
  • Błędy w rejestrowaniu zgód użytkowników — nieprawidłowa konfiguracja bannera cookie może sprawić, że narzędzia reklamowe, np. Meta Ads, w ogóle nie będą zbierać danych, nawet jeśli użytkownik wyraził zgodę na śledzenie.
  • Nieprawidłowe śledzenie zakupów — jeśli potwierdzenie zamówienia wyświetla się na stronie, do której użytkownik wraca po opuszczeniu sklepu w celu płatności, część zakupów może w ogóle nie zostać zarejestrowana.
  • Błędne oznaczenia źródeł ruchu w UTM-ach — nieprawidłowo skonfigurowane linki śledzące powodują, że nie wiesz, skąd naprawdę pochodzą Twoi użytkownicy.

💡 Wskazówka: regularnie weryfikuj poprawność danych w Google Analytics — najlepiej po każdej aktualizacji strony, zmianie ustawień sklepu lub modyfikacji wtyczek. To właśnie w takich momentach najczęściej dochodzi do błędów, bo narzędzia analityczne są ściśle powiązane z działaniem całej witryny. Jeśli masz wątpliwości co do jakości swoich danych, rozważ zlecenie audytu specjalistom.

Które rozwiązanie jest dla Ciebie?

Poniżej znajdziesz zestawienie wszystkich omówionych rozwiązań — z informacją, dla kogo są przeznaczone i jak trudne jest ich wdrożenie. 

RozwiązanieDla kogo polecanePoziom trudności wdrożenia
Dane przekazywane przez użytkowników / konwersje rozszerzoneWszyscy reklamodawcy Google Ads, Bing Ads, Meta Ads🟡 Średni
Customer Match (Google Ads)Firmy z bazą danych klientów🟡 Średni
Import konwersji offline (Google Ads)Biznesy leadowe 🟡 Średni
Google Consent ModeWszyscy🟢 Niski
Optymalizacja cookie banneraWszyscy🟢 Niski
GTM Server-SideFirmy z zasobami deweloperskimi🔴 Wysoki
Google Tag GatewayFirmy korzystające z CDN (np. Cloudflare)🟢 Niski
Meta Conversions APIReklamodawcy Meta Ads🟡 Średni
Łączenie danych online i offlineBiznesy leadowe z CRM🔴 Wysoki
Wzbogacanie danychFirmy z większymi potrzebami analitycznymi🔴 Wysoki

Małymi krokami do lepszych danych 

Poprawa jakości danych analitycznych i reklamowych nie polega na kliknięciu jednego magicznego przycisku, który rozwiąże wszystkie problemy. To proces — metodyczne testowanie i wdrażanie wielu zmian, małych i dużych, które wspólnie budują dokładniejszy obraz Twojego biznesu. Każde wdrożone rozwiązanie wzmacnia pozostałe — a im pełniejsze dane, tym trafniejsze decyzje biznesowe i lepsze wyniki kampanii. 

O autorze artykułu
Ola Kaliska Ola Kaliska Senior Analytics Specialist
Senior Analytics Specialist w data.rocks. Specjalizuje się we wdrożeniach analityki online (GA4, GTM) oraz łączeniu danych – wewnętrznych danych klientów, danych z GA4 i danych reklamowych – w jedną spójną historię, która pozwala maksymalizować wyniki kampanii. Doradza klientom, jak przełożyć analitykę na realne, mierzalne efekty biznesowe.

Zrobiliśmy już kilkadziesiąt tysięcy kampanii o wartości ponad 500 MLN zł. Wiemy co działa.

Zanim coś zaproponujemy, chcemy zrozumieć
Twój biznes. Sprawdź, co możemy zrobić u Ciebie.

Masz pytania? Pogadajmy!
Filip Czerniak - New Business Manager
Filip Czerniak New Business Manager
[email protected] +48 535 XXX XXX

Opowiedz o swoim biznesie, a my wrócimy z konkretną
propozycją. Chcemy pokazać Ci, jak dane mogą realnie
napędzić wyniki.

    Odezwiemy się w ciągu 48h